Ania i Michał to dwie pokrewne dusze. Oboje uśmiechnięci, mocno w sobie zakochani. Spotkaniie na sesji narzeczeńskiej rozpoczynało naszą wspólną przygodę, gdyż kilka tygodniu później miałam okazję być świadkiem ich sakramentalnego tak – ale o tym innym razem.
Sesja w sadzie, rozpoczynała moją fotograficzną przygodę po pandemicznym lock-downie. Była dla mnie czymś wyjątkowym. Trochę dlatego, że każda przerwa od moich fotograficznych spotkań wywołuje we mnie lekki stres, a trochę przez to, że zaprosiłam narzeczonych do sadu w którym spędzałam każde wakacje zbierając czereśnie. Miło powspominać!
Sesja narzeczeńska jest czymś, o czym warto pomyśleć przed ślubem!



























